Usiadłam na fotelu, przy biurku ordynatora.
-Moja droga...- ton dyrka nie oznaczał nic dobrego, a wręcz na odwrót - Słyszałaś co się dzieje w szpitalu???
-Nie, proszę pana- grzecznie odpowiedziałam mojemu szefowi, starszemu człowiekowi po 50-siątce
-A więc.... wiesz, że nasz szpital ma dość małe dochody...
No to po mnie.
Małe dochody - Mało kasy
Mało kasy - Drobne wypłaty
Drobne wypłaty - Mniej pracowników
Mniej pracowników - Więcej zwolnień
Więcej zwolnień - ZWALNIAJĄ MNIE???
-.... Dlatego zostaniemy dofinansowani....- dokończył
Ufff... ulga... ale może??
- A właściwie, dostaliśmy pieniądze od pewnego człowieka.... Mam dla ciebie zadanie... musisz zorganizować plan dnia dla tej osoby... odwiedzi on nasz szpital, a więc odnotuj wszystkich pacjentów i ich sale abyś mogła go spokojnie oprowadzić...
Jezuu... kamień z serca...
-A kto to będzie?-zapytałam
-Justin....- spojrzał w dokumenty- Justin Bieber
Justin Bieber? serio? No nie wierzę... On?
-Dobrze, a kiedy przyjedzie?
-Jutro po południu. Dopiero pojutrze zacznie zwiedzanie szpitala. Będziesz go oprowadzać Emily.
-Dobrze, dobrze - w kółko powtarzałam trochę poddenerwowana
-Możesz już iść, ale pamiętaj jutro o 12.00 plan ma być gotowy.
-Dobrze, dobrze - powiedziałam wychodząc
Wiem, trochę głupio powtarzać ciągle tylko ,,dobrze" ale w tamtej chwili nic innego nie przychodziło mi do głowy.
Poszłam do Tinki.
-I co się stało? - zapytała swoim dziecięcym głosem
- NIESPODZIANKA - odpowiedziałam z uśmiechem
-To fajnie...- mała lubi niespodzianki, nigdy nie jest natrętna, jest grzeczna jak aniołek, dlatego nie wiem dlaczego akurat ją taki los spotkał...
//Olexa
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz