-No to zaczynamy...-powiedziałam
Justin się uśmiechnął, kiwnął głową na znak że sie zgadza i szepnął mi do ucha:
-Ale potem zapraszam cię na lody....
Pod napięciem spojrzenia ordynatora musiałam się zgodzić...
-Dobrze...-odpowiedziałam z przymuszonym uśmieszkiem
Najpierw poszliśmy na parter. Cały czas patrzył się na mnie. Nie wiem co bym zrobiła gdyby nie to, że zależało mi na tej pracy.
Weszliśmy do pierwszego pacjenta-Tinki
Mała prawie spadła z łóżka. Podbiegła do niego i go mocno przytuliła. Patrzyła się na niego jak mała księżniczka na księcia, jak taka zakochana... Fajnie to wyglądało... Justin wydawał się być zadowolony. Myślę że on to robi dla reklamy jak inni celebryci... Ale może się mylę...
Tak czy siak.. To jest moje zdanie..
Usiedli razem na łóżku, a ja stanęłam obok.
-Emily....
-Tak kochanie?- mała lubi jak się ją rozpieszcza
-Czy to jest ta niespodzianka?
-Tak...- powiedziałam trochę skrępowana patrząc się na naszego gościa
-Dziękuję..
-To nie moja zasługa...
Justin patrzył się raz na mnie, raz na Tinkę.
Ciągle uśmiechnięty...
Porozmawiał jeszcze z małą, dał jej buziaka i miśka pluszowego mówiąc ,, Dla małej księżniczki"
Pożegnał się z nią.
Gdy wychodziliśmy zapytała się mnie:
-Emily, przyjdziesz do mnie jeszcze po południu?
-Oj, przepraszam cię słońce, dziś nie mogę, ale jutro cię odwiedzę na 100%
Gdy wyszliśmy, Justin zadał mi pytanie
-Lubisz ją? Miła dziewczynka..
-Lubię, ale los chyba jej nie lubi...
-Ale niby czemu ?
Przystałam na chwilę spojrzałam mu prosto w oczy i powiedziałam:
-Każdy z nas coś osiągnął, jeden mniej drugi więcej, a ona jest chora, siedzi ciągle w szpitalu, nikt jej nie odwiedza, ma tylko mnie...
-No widzisz.. a jednak jest szczęśliwa!
Idealna...
Co miał na myśli?
Chciał mnie uświadomić?
//Olexa
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz