Wraz z Justinem przeszliśmy cały szpital. Każde dziecko reagowało inaczej.. Jedno płakało ze szczęścia, drugie się zawstydziło, trzecie gadało jak najęte.... Każdy inaczej....:)
Okazało się, że poszło nam szybciej niż planowałam, bo jeden pacjent był operowany, a drugiego wypisali.
Odprowadziłam Justina do ordynatora...
-No i jak ??? Dzieci zadowolone?- zapytał
-Bardzo- odpowiedziałam z uśmiechem
- Fajnie zrobić coś pożytecznego....-powiedział Jus
- No dobrze... to ja sobie już pójdę, zostawiam panów samych ....
Gdy wychodziłam, miałam wrażenie jakby Justin chciał coś mi jeszcze powiedzieć, ale dyrek mu przerwał...
Korzystając z wolnej chwili zdecydowałam, ze odwiedzę Tinkę....
-Hejo! - powiedziałam
-Emily?? Powiedziałaś, że dziś nie przyjdziesz!!
-No tak, ale znalazłam trochę czasu.. A co nie cieszysz się? - zapytałam ironicznie
-Jasne, że tak...- powiedziała uradowana Tinka
-Przyniosłam ci czekoladę z orzechami...
Tina nie reagowała, patrzył przez szybę... Przestraszyłam się, że coś się stało...
-Haloo!! Mała!!!
Zero reakcji...
-Eeee- nagle wydusiła
-Co się dzieję?
-.....
W końcu się odwróciłam, żeby zobaczyć czemu się tak przygląda...
No i wszystko jasne...
Przez szybę można było zobaczyć opartego o ścianę Justina, który się nam przyglądał...
Gdy uchwycił mój wzrok, lekko się uśmiechnął...
-Idź do niego...- nagle odezwała się Tinka
- JA? Ale czemu?
- On chce tego!!
-Ha ha ... Ciekawa jestem jak do tego doszłaś?
-Widać to po jego wzroku...
Odwróciłam się jeszcze raz... No mała ma trochę racji... Tak, inaczej mu z oczu patrzy...
-No idź!- popędza mnie
- Udaje... - powiedziałam
-Wcale nie.... podobasz mu się...
- Eee.. czy ty za daleko się przypadkiem dziewczynko nie posuwasz?- zażartowałam lekko z pretensjami
-Zrobisz coś dla mnie?- zapytała Tinka
-No jasne..
-Idź do niego, podziękuj mu i nie wygłup się przed nim.... On coś kombinuje...
-To że kombinuje to też wiem...a co do ,,nie wygłup się" to mam na ciebie focha!!!
-Proszę idź..- zrobiła taką słodką minkę...
-Dobra, dobra...
Wstałam z łóżka, pomachałam małej na pożegnanie i poszłam w kierunku drzwi...
//Olexa
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz